czwartek, 23 lutego 2017

Obudowa kaloryferów

Jakiś czas temu dostałem zlecenie od klientki na wykonanie zabudowy kaloryferów połączonej z małymi półkami na drobiazgi. Kaloryfery znajdowały się pod szerokim oknem, a cała zabudowa, wraz z półkami miała rozciągać się na pełną szerokość pokoju czyli ok 4,25m.
W założeniach obudowa powinna zapewniać dostęp zarówno do półek jak i kaloryferów. Górna część miała stanowić nowy parapet.
Po dyskusjach związanych z wyborem odpowiedniego projektu i szczegółami konstrukcyjnymi przeszliśmy do ustalania kolorów. Początkowo całość miała być jednolicie biała. Jednak później doszliśmy z klientką do wniosku, że zdecydowanie lepsza będzie wersja dwukolorowa.
Tak więc prace rozpocząłem od przygotowania klejonek, z których wykonałem ramki otwieranych "drzwi" zabudowy. Równolegle przygotowałem listewki na wypełnienie ramek. Całość została zrobiona z drewna sosnowego.



I w tym miejscu zaczęła się "zabawa" - gdyby stanęło na wersji jednolicie białej, wystarczyło skleić ramkę, pomalować i temat z głowy. Jednak w związku z tym, że wybraliśmy wersję dwukolorową o klejeniu na tym etapie nie mogło być mowy. 
Wyjąłem wszystkie listewki i pomalowałem lakierobejcą na brązowo i to już zaczęło dawać fajny efekt:


Teraz trzeba było każdą listewkę "zapakować" w folię i dopiero tak przygotowane sklejać w całość. Szczelne owiniecie było konieczne ponieważ kolor biały miał być nanoszony natryskowo.
 
Dwie warstwy natrysku później ramy drzwiowe prezentowały się następująco:


I to już dawało ten efekt, o który chodziło.
Po wykonaniu ram przystąpiłem do robienia najdłuższej klejonki z jaką miałem okazję pracować. Specjalnie zamówione w tym celu długie deski z tartaku, łączniki domino, klej i chyba wszystkie ściski jakie wówczas miałem o odpowiednim rozmiarze, a wszystko po to by skleić długi blat o długości prawie 4,5m.


Rozmiary klejonki uniemożliwiały jej obróbkę maszynową, dlatego trzeba było zastosować tradycyjne metody wyrównywania - strug w ręce i do dzieła!

Po odpowiednim docięciu końców blatu, od spodu podkleiłem jeszcze listwę. Miała ona usztywnić sam blat i zapobiegać wyginaniu oraz stanowić oparcie dla ram drzwiowych.

Blat został wyszlifowany i podobnie jak ramy pomalowany natryskowo:


Ostatnią częścią zabudowy były małe regały stanowiące półki na drobnicę, które miały się schować za ramkami drzwiowymi. Ze względu na to, że częściowo miały być widoczne poprzez ażur ram, to trzeba je było równiez wykonać w wersji dwukolorowej.

Podczas montażu na miejscu okazało się, że "stary" parapet, który miał stanowić podstawę do montażu nowego, jest krzywy i wybrzuszony. To nie tylko komplikowało montaż zabudowy, ale powodowało kolizję nowego / mojego blatu z otwieraniem okien. Na szczęście stary parapet był drewniany. Tak więc po raz kolejny strug w ręce! I tym sposobem doło się go odpowiednio zmodyfikować i naprostować.

Jak już regały trafiły do wnęk i blat/parapet został osadzony i przymocowany to mogłem przystąpić do montażu ażurowych drzwi.







Kolejnym etapem było już tylko odpowiednie wyregulowanie wszystkiego i uzyskanie aprobaty klientki.

2 komentarze:

  1. Dobra robota, imponująco dużo pracy w to włożyłeś ale sądze że klientka zadowolona na maxa :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super blog! Bardzo inspirujące pomysły.

    OdpowiedzUsuń